Wszystkie wpisy, których autorem jest Poznajmy Ćwiczenia Duchowe

O Poznajmy Ćwiczenia Duchowe

Nazywam się Wojciech Werhun, jestem jezuitą. Kiedy wracałem z rodziną z Rzymu w 2005 roku, z nudów zacząłem się przyglądać różnym uczuciom, które dominowały w moim życiu (głównie lęk, uprzedzenia, zazdrość, nienawiść). Analizowałem skąd się biorą, co ze mną robią i do czego mnie prowadzą. Od tamtej pory pasjonuję się Ćwiczeniami Duchowymi św. Ignacego Loyoli.

Egzamin z Chrześcijaństwa niezaliczony

Zrobiło mi się wczoraj wstyd.

Wobec imigrantów miałem zdanie bardzo jasne. To ukryta inwazja. A nawet, jeżeli nie, to nie ma szans, żeby ten eksperyment się powiódł w Polsce. Już widziałem, jak wszystko się rozpada, w Europie panuje chaos. Widziałem obcinane głowy, gwałty, pożary, wojnę. Jestem jezuitą, więc wiedziałem, że moja głowa też się szykuje. A na pewno będę musiał w jakiś sposób stanąć przed taką decyzją. Uświadomiłem sobie, że wszystkie moje plany na przyszłość w tym momencie się rozpadają. Europa, Polska, będą inne niż wcześniej, nie takie, na które się szykowałem, składając śluby zakonne i rozeznając powołanie. Jakkolwiek ta sprawa dalej się potoczy, ja już wiem, że przyszłość będzie inna niż ta, do której się przygotowywałem. Jedyne, co się we mnie rodziło, to opór i chęć obrony za wszelką cenę, żeby powstrzymać tę falę! Było dla mnie oczywiste, że w tym roku położę większy nacisk na swoje treningi szermierki, żeby umieć się obronić w razie potrzeby.

Wczoraj poczułem wielki wstyd, gdy usłyszałem na Mszy słowa Ewangelii: „Biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy teraz się śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom” (Łk 6, 25-26)

Poczułem wstyd, bo Jezus daje się pojmać w Getsemani a ja chwytam za miecz (Mt 26, 51). Poczułem wstyd, bo gdy zaczęli sądzić o losie Jezusa ja krzyczałem głośno „nie znam tego człowieka!”. Zawstydziłem się, bo przy Chrzcie, Bierzmowaniu i ślubach zakonnych zostałem włączony w życie Jezusa, i bardziej lub mniej świadomie, zgodziłem się na to, że ze strony świata spotka mnie prześladowanie, krzyż i śmierć. A teraz, gdy krzyż się pojawia, to się dziwię, protestuję, uciekam i wypieram się. Czemu się dziwię? Przecież byłem świadomy, że tak może się stać.

Krzyż to rzeczywistość beznadziejna. Rozwalenie całego mojego życia, negacja planów na przyszłość, zakwestionowanie mojego „tu i teraz”. To niespodzianka, która boli, i od której się ucieka. Krzyż to przekreślenie mojego dotychczasowego życia. To zakwestionowanie całego mnie. Krzyż to głupota, zgoda na śmierć, kiedy można jeszcze sobie pożyć. To zaryzykowanie wszystkiego, co mam, w imię miłości i Ewangelii. Dzisiaj stoi przede mną krzyż, nic innego. Boję się, tak jak uczniowie Jezusa. Też chcę uciec, walczyć, tłumaczyć sobie, że ma być inaczej. Chcę puknąć Jezusa w głowę i powiedzieć Mu, że nie będzie żadnego krzyża. Moje reakcje to nic nowego, może poza tym, że tym razem są moje.

Wstydzę się, że moje chrześcijaństwo stało się wygodne i poukładane, że moje plany ewangelizacyjne są pełne ambitnych studiów i projektów. Teraz to wszystko się rozpada, gdy do moich drzwi puka jakiś człowiek z daleka i potrzebuje schronienia. Nie wiem kim on jest. Może gdy go wpuszczę, stracę życie. Wszystko legnie w gruzach, w taki, czy inny sposób. To jest krzyż. I nie wiem dlaczego, ale teraz widzę, że ta jedna decyzja o przyjęciu człowieka będzie bardziej ewangelizacyjna, niż wszystkie moje dotychczasowe akcje i projekty. Wiem, że mogę stracić wszystko. Wiem, że mogę stracić swoją przyszłość i przeszłość. Mogę stracić wszystko, co do tej pory wybudowałem. Ale widzę teraz, że to wszystko co mam, to ja tak naprawdę dostałem, a nie wybudowałem. To, że mieszkam w Polsce, że mam to, co mam, że jestem takim, a nie innym człowiekiem, to wszystko jest dar. Po prostu dostałem to. Dostałem to od Boga, który wzywa mnie do miłości i zapewnia, że będzie mi towarzyszył. Ja wiem, że to wszystko może teraz runąć. Ale na miły Bóg… ja chcę przecież budować Królestwo Boże na ziemi a nie królestwo ludzkie. Królestwo Miłości a nie królestwo technologiczne czy kulturalne. Bóg mnie zaprasza do Miłości i ryzyka. Ewangelia staje się rzeczywistością. „Kto zachowa swoje życie, straci je. Kto straci swoje życie z powodu Jezusa, zachowa je na życie wieczne”.

Nikogo do niczego nie namawiam. Przed Krzyżem Jezusa mnóstwo Jego uczniów uciekło, zrezygnowało i wróciło do swoich obowiązków, do lepszego, łatwiejszego świata. Mam wrażenie, że to także dzieje się teraz. Ja też chcę uciec, być bezpieczny. Ale wierzę, że za krzyżem jaśnieje zmartwychwstanie.

Nie wiem, co zrobię, gdy zobaczę w drzwiach araba. Na pewno będę się bał. Nie wiem kim on będzie, czy chrześcijaninem, czy muzułmaninem. Nie wiem, czy będzie mówił prawdę czy nie. Modlę się dzisiaj o to, żebym potrafił w nim zobaczyć Jezusa i kierując się wezwaniem Jezusa umiał kochać. Nie naiwnie, bo wiem z czym to się wiąże i co mnie może spotkać. Modlę się, żebym umiał kochać mimo wszystko.

Jedyne co trzyma mnie przy życiu w tym momencie to słowa Jezusa z Ostatniej Wieczerzy (J, 13-16):

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie!
Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: „Sługa nie jest większy od swego pana”. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować.
To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie.  Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że Ja wam to powiedziałem. Tego jednak nie powiedziałem wam od początku, ponieważ byłem z wami.

Wystarczy SŁUCHAĆ

Skoro wyszedł już „Kwadrans Uważności” to będę teraz pisał trochę wokół tego. Spróbuję nieco wyjaśnić, trochę opisać, trochę podpowiedzieć, żeby korzystającym z Kwadransu poszło lepiej.  Póki co wrzucam poniżej artykuł, który niedawno wrzuciłem na deon.pl. Zaproszenie, jakie kieruje Bóg do człowieka brzmi: SŁUCHAJ. Jedna, jedyna prośba, jedno, jedyne przykazanie. „Kwadrans Uważności” to 49 ćwiczeń na SŁUCHANIE.

20150702_132356

Im dłużej żyję duchowo, tym bardziej doświadczam tego, jak zaciera się granica między moją modlitwą a codziennymi sprawami. Medytacja przestaje różnić się od jedzenia pizzy, a wyjście ze znajomymi do złudzenia przypomina wyjście z Bogiem.

Przez długie lata podczas formalnej modlitwy odtrącałem przyjazne zaczepki Boga, chcąc skupić się na jakiejś medytowanej treści. Ale wstyd. Zdziwiłem się tym bardziej, gdy odkryłem że cały Stary Testament i Jezus mówią właśnie o modlitwie życiem, którą gdzieś pominąłem. I myślę, że nie tylko ja.

Ja mówię, ty słuchaj

Gdy Bóg uczy człowieka modlitwy, to zasadniczo mówi mu, na różne sposoby, jedną, jedyną rzecz: Ja mówię, ty słuchaj i wszystko będzie dobrze. Innymi słowy, to On na modlitwie jest tym, który działa, robi coś, jest aktywny, „produkuje” jakąś treść. Człowiek tylko słucha, tzn. jest tym, który nic nie robi, który jest bierny i czegoś oczekuje. Bóg proponuje człowiekowi taki porządek i potem daje obietnicę, że wszystko będzie dobrze, że będzie mu błogosławił. Tak zaprasza Abrama do podróży: słuchaj mnie, ufaj mi, poczekaj, bądź cierpliwy, a ja będę ci błogosławił, rozsławię twoje imię i dam ci niezliczone potomstwo. Tak formułuje pierwsze przykazanie: Izraelu, proszę cię, SŁUCHAJ! A jak będziesz słuchać, to wszystko będzie dobrze i nie będziesz zabijał, nie będziesz kradł itd. Podobnie wołał Jezus: słuchajcie Słowa, trwajcie we mnie, a będziecie żyli wiecznie. Takie wezwanie do słuchania przewija się w różnych formach przez całą Biblię.

Bóg mówi wydarzeniami

Czego słuchać? Oczywiście Słowa. Tutaj myślę, że zgubiliśmy coś, co jest kluczowe w duchowości judaistycznej. Słowo w kulturze hebrajskiej, czyli dabar, to nie jest tylko pojęcie, za którym kryje się jakieś znaczenie. Dabar wyraża bardzo dynamiczną rzeczywistość słowa-wydarzenia. Słowo się dzieje, a wydarzenie jest słowem. Kiedy mówię to „dzieję się”. Kiedy Bóg mówi to „dzieje się” i kiedy działa to mówi. Bóg mówił do Izraela wydarzeniami: rozgwieżdżonym niebem, płonącym krzewem, otwartym Morzem Czerwonym, wodą ze skały, burzą itd. – długo by wymieniać. Izraelici uczyli się czytać te „słowa”, słuchać ich i podążać za nimi z ufnością. W ostatnich czasach Jezus wyrzucał współczesnym sobie żydom, że nie potrafią czytać znaków czasu, czyli że nie słuchają Słowa. Pismo Święte, które czytamy, nie jest niczym innym jak spisaniem na papierze tych słów, które Bóg wypowiadał w wydarzeniach przez całą historię zbawienia, a w ostatnich czasach wypowiedział je w pełni w swoim Synu.

W jaki sposób słuchać?

Jesteśmy przyzwyczajeni do słuchania w znaczeniu dosłownym: słuchamy kazań i czytań, czytamy Pismo Święte, pobożne lektury itd. To jest dobre i potrzebne, bo to daje nam wskazówki do rozpoznania Boga. Jednak Bóg jest Bogiem żywym, żyjącym tu i teraz, zaplątanym w Twoim i moim życiu. Nie jest zamknięty i ograniczony do liter na papierze, ani trzydziestominutowej wykrojonej przerwy w dniu na modlitwę. Nasz Pan jest Bogiem, który żyje z Tobą i zaczepia Cię przez różne wydarzenia, w Twojej pracy, domu, szpitalu, tramwaju.

Chcę Cię zaprosić do doświadczenia Boga bliskiego i radykalnie żywego, który mówi i dzieje się w Twoim życiu, tu i teraz. Usiądź z Nim nad swoim budżetem, napij się z Nim kawy, pójdź z Nim odreagować po ciężkim dniu. Nie musisz robić wiele, bo On już tam jest i żyje z Tobą, jest blisko. Spróbuj Go tylko zauważyć, a reszta pójdzie jak lawina. Kwadrans uważności  to droga, na której nauczysz się krok po kroku odkrywać Boga i Jego słowa w Twoim życiu. Chcę Cię zaprosić do wejścia na tę drogę. Zaryzykuj. Odkryj Go, słuchaj Jego słów i żyj ze smakiem.

unpacking „Kwadrans Uważności”

Kwadrans Uważności

Przedstawiam Wam najnowszą rzecz – podręcznik, poradnik, elementarz życia duchowego. Tym razem ułożyłem ćwiczenia z spójny program, podzieliłem na dziewięć etapów, dodałem wprowadzenia i podsumowania. Jest też dużo miejsca na notatki, obserwacje i wnioski. Dodałem też kilka wskazówek. Udało nam się zachować formę podręczną, można go śmiało zabrać ze sobą na wycieczkę, wakacje, do pracy – gdziekolwiek!

Zamów swój Kwadrans Uważności!