Miesięczne archiwum: Styczeń 2014

Cel, cel, cel… (ĆD23a)

Człowiek po to jest stworzony,
aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył,
a przez to zbawił duszę swoją.

Żeby móc sobie wszystko dobrze poukładać, św. Ignacy pisze na początku swoich Ćwiczeń, że życie każdego człowieka ma jeden, najważniejszy cel. Całe Ćwiczenia są skupione na tym celu, więc poświęcimy na niego aż trzy dni!

W tym numerze jest napisane, że największym celem mojego życia jest relacja z Bogiem – moim Ojcem, Zbawicielem, Przyjacielem, moją Skałą i Twierdzą. Zostałem stworzony przez Pana z Miłości, a szczęście i pełnia mojego życia jest zapisana w więzi, jaka powstanie między mną a Nim – a jest to więź MIŁOŚCI.

Ćwiczenie:
Wycisz się i przeczytaj spokojnie fragment:
Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. Im bardziej ich wzywałem, tym dalej odchodzili ode Mnie, a składali ofiary Baalom i bożkom palili kadzidła. A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go.
Zapytaj się:  Czy ten fragment porusza mnie głęboko i pociąga do modlitwy, czy może jest dla mnie kolejnym zdaniem zawierającym pewną pobożną treść.

Jeżeli nie czuję smaku tego zdania, to już wiem że potrzebuję położyć w swoim życiu fundament – doświadczyć głęboko i realnie miłości Boga do mnie. Jak? Poznając Go, o czym dowiemy się jeszcze później. Całe moje życie będzie przygodą, którą rozpocznie rozpaczliwe szukanie Pana Boga, który ukrywa się gdzieś w moim życiu. Dalej będzie niepewne podkradanie się do Niego, ostrożne podsłuchiwanie Jego głosu, obserwowanie Go, w końcu wielkie pragnienie spotkania się z Nim, przebywania z Nim dłużej, zaproszenie Go do całego swojego życia, by w końcu zostać z Nim na zawsze.

Ten cel będzie dla nas najważniejszym punktem odniesienia – to on będzie kryterium, według którego będziemy obserwować i oceniać siebie, rozważać różne problemy i dokonywać wszystkich naszych decyzji. Uświadomienie i postawienie sobie tego celu jest bardzo ważne od samego początku, ponieważ rzuca on światło na moje życie i jasno pokazuje, kiedy kierunek moich myśli, decyzji i czynów jest zwrócony ku celowi, a kiedy w stronę przeciwną (abym chwalił siebie i służył sobie).

Od teraz będę się starał mieć zawsze przed oczami cel, dla którego zostałem stworzony i będę chciał wszystkie swoje myśli, słowa, decyzje i czyny kierować w jego stronę. Będę starał się w jego świetle obserwować moje działanie i dokonywać wszystkich moich wyborów.

CD_23a

Miłość ważniejsza niż racja (ĆD22)

Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowe, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego,
niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić.

Właściwie to ta uwaga św. Ignacego jest bardzo jasna i zrozumiała. Trochę ironiczne jest przywoływanie jej w Internecie – środowisku, gdzie większość społeczeństwa działa całkowicie odwrotnie, niż zaleca Ignacy. Kilka rzeczy warto z tego wyłuskać:

Po pierwsze wszyscy (szczególnie my – mężczyźni) mamy tendencję do tego, żeby w centrum nie stawiać człowieka, tylko to, co on mówi. Nie interesuje nas jego/jej serce, rozwój pragnienia, obawy, tylko to, czy jego/jej słowa zgadzają się z „naszą prawdą” na temat wszystkiego.

Po drugie nasze środki komunikacji są bardzo ułomne i, powiedzmy sobie to wprost, bardzo rzadko rozumiemy dobrze to, co ktoś chciał powiedzieć, a tym bardziej napisać. Trudno jest się „wyczuć” rozmawiając w cztery oczy, jeszcze trudniej przez telefon (gdzie słychać tylko ton głosu) a najtrudniej w Internecie, gdzie czytam czyjeś słowa zapisane zimnymi i bezuczuciowymi pikselami. To co słyszy człowiek A jest często ( o ile nie zawsze) czymś zupełnie innym niż to, co powiedział człowiek B.  To też musimy zaakceptować.

Te dwie prawdy wystarczą, by namieszać w świecie i zmienić nas wszystkich w don Kichota. Źle coś zrozumiemy i zaangażujemy się całkowicie w polemikę z jakimś poglądem, który po prostu nie istnieje. Chwalebnie tłuczemy przeciwnika i walczymy z wiatrakiem. To prowadzi do kilku poważnych konsekwencji…

Pierwsza – wprowadzam podział. Jeżeli bardziej mi zależy na prawdach, poglądach i zgodności merytorycznej, to wprowadzam niezgodę pomiędzy siebie a drugiego człowieka. Stawiam nas na ringu naprzeciw siebie. To się po prostu dzieje, nie trzeba tego robić świadomie. Podział jest przeciwieństwem miłości.

Druga – angażuję całe moje siły, energię i zapał w tłuczenie wroga, który nie istnieje. Zamiast skierować je wszystkie w jakimś twórczym kierunku i służyć Bogu w sensowny, skuteczny i pełen miłości sposób, udowadniam wszystkim wokół, że mam rację.

Ignacy mówi w tej wskazówce prosto, że największą uwagę należy przykładać najpierw do zrozumienia drugiego człowieka (co może zająć dużo czasu) a potem do samego człowieka, z jego historią, pragnieniami, doświadczeniami, obawami itd.

Innymi słowy, mówiąc w kategoriach duchowości ignacjańskiej, trzeba się uwalniać od nieuporządkowanego przywiązania do swoich poglądów i racji oraz przebudować swój system wartości, w którym człowiek i miłość będą wyżej niż racja. Temu również służą Ćwiczenia.

CD_22

Co to w ogóle jest duchowość? (ĆD21)

Ćwiczenia duchowe, [służące] do przezwyciężenia samego siebie
i do uporządkowania swego życia – bez kierowania się jakimkolwiek przywiązaniem, które byłoby nieuporządkowane.

Każdy z nas na pewno spotkał się z hasłem „duchowość” nie raz. Duchowość kobiety i mężczyzny, duchowość dominikańska, duchowość Karmelu, duchowość wschodu, duchowość w biznesie, duchowość różańcowa, duchowość maryjna, duchowość Jana Pawła II, osobista duchowość. Jak to rozumieć? Czy, jeżeli jestem dominikaninem, to żyję duchowością mężczyzny, dominikańską, chrześcijańską, osobistą, czy różańcową? Duchowość trochę przypomina worek, do którego wrzuca się wszystko, co w jakikolwiek sposób jest związane z życiem duchowym.

Spróbuję z tego wszystkiego wybrać jedną interpretację duchowości, na podstawie której wyjaśnię na czym polega duchowość ignacjańska, czyli ta, która wyrasta z Ćwiczeń Duchowych, zaproponowanych Kościołowi przez św. Ignacego Loyolę.

Weźmy duchowość jako pewną metodę rozwoju duchowego. Jako drogę, po której się idzie, aby rozwijać swoje życie duchowe. Te drogi są różne, w zależności od religii, czy nawet różnych odmian wewnątrz samych religii. Drogi, metody, sposoby rozwoju duchowego są różne.

Duchowość chrześcijańska (która nas najbardziej interesuje) jest drogą, metodą, sposobem rozwoju duchowego, który polega na… naśladowaniu Jezusa Chrystusa. Tak. Bóg przyszedł na świat i pokazał co to znaczy być człowiekiem w pełni, a więc również w pełni duchowo. Jeżeli chcę się rozwijać duchowo jako chrześcijanin – muszę po prostu naśladować przykład i wzór chrześcijanina – Jezusa. Modlić się jak On, rozmawiać jak On, budować takie relacje jak On, pracować jak On, itd. Innymi słowy, duchowość chrześcijańska polega na tym, żeby coraz bardziej kochać (Boga, siebie i innych) – no bo Jezus przede wszystkim kochał.

Ok. Co teraz z innymi duchowościami chrześcijańskimi? To będą z kolei drogi, metody, sposoby na naśladowanie Jezusa i wzrastanie w kochaniu. Wszystkie są chrześcijańskie, ale będą kładły nacisk na różne sposoby stawania się podobnym do Jezusa w miłości. Na przykład duchowość franciszkańska (przepraszam, jeżeli się mylę, ale tak się domyślam) będzie upodabniała chrześcijanina do Jezusa ubogiego i radosnego. Duchowość jezuicka będzie kładła większy nacisk na Jezusa posłusznego i dyspozycyjnego dla misji. Duchowość Maryjna będzie czymś w stylu powierzenia się Maryi, żeby nas wychowywała tak, jak wychowała Jezusa, byśmy byli do Niego podobni.

Teraz duchowość ignacjańska.
Duchowość ignacjańska polega na bardzo świadomej pracy nad sobą. Przypadnie do gustu wszystkim, którzy bardzo lubią kierować się rozumem, analizować, badać, wytyczać sobie cele i powoli, kroczkami, je osiągać. Konkretne ćwiczenia i wskazówki prowadzą nas do tego, że:
– potrafimy zauważać nasze uczucia, zauważać co nami manipuluje;
– rozumiemy nasze uczucia;
– potrafimy na nie wpływać;
– czynnie współpracujemy z Bogiem w procesie naszego uzdrowienia i uwolnienia;
W ten sposób adept ĆD przebudowuje świadomie całe swoje wnętrze i formuje je na podobieństwo wnętrza Jezusa.

CD_21