Miesięczne archiwum: Luty 2014

FUNDAMENT – ćwiczenia.

Miałem chwilę przerwy, ale to wszystko właśnie przez ĆD w sieci. Niedługo zobaczycie owoce tej pracy ;). Mam nadzieję, że uda mi się wynagrodzić Wam czas ciszy. Skończyliśmy wszystkie wskazówki i teorię, teraz przechodzimy już do samych ćwiczeń.

Ćwiczenia Duchowe – pierwszy etap.

Pierwszym etapem w przeżywaniu Ćwiczeń Duchowych jest tzw. „fundament” czyli podstawa życia chrześcijańskiego. Poniżej zamieszczam propozycję przeżycia fundamentu w codzienności.

Najpierw plan

Wydrukuj sobie plan tygodnia i od razu zakoloruj na czerwono przewidziany czas ćwiczeń i modlitw. Pamiętaj, żeby wziąć pod uwagę:
1) Przygotowanie do ćwiczenia (zrozumienie go i zaplanowanie, +/- 5 min);
2) Refleksja po każdym ćwiczeniu oraz zapisanie obserwacji i wniosków
wg formularza (+/- 10 min);
3) Teoria pomagająca zrozumieć ćwiczenia i nasze doświadczenia (dowolnie,
wg możliwości);
4) Msza święta, różaniec, koronka lub inne formy  modlitwy, w których będziemy
prosić o interwencję Boga w te wszystkie ćwiczenia i Jego działanie (dowolnie,
wg możliwości).

Teoria pomocna do przeżycia fundamentu.

Poczucie własnej wartości? Nie takie trudne!

W jaki sposób wykorzystać swoją szansę?

Miłość stawia granice

Pomówmy o autoakceptacji

Nerwica niedzielna – też to masz?

Rachunek sumienia z miłości własnej

Twoja samoocena zależy od innych?

Nie daj się zaszufladkować

Akceptujesz siebie czy nie?

Miłość Boga i autentyczna miłość siebie

Dlaczego ludzie nienawidzą siebie?

Nie kochamy, bo nie umiemy

Muszę osiągnąć sukces za  wszelką cenę

Oko w oko z samym sobą

Ćwiczenia (30-45 minut)
Medytacja – Stworzenie
Medytacja – Garncarz
Medytacja – Zacheusz
Medytacja – Uzdrowienie
Medytacja – zagubiona owca
Medytacja – cudzołożnica
Medytacja – syn marnotrawny
Medytacja – starszy brat
Medytacja – psalm 139
Medytacja – Miłość

(na bieżąco będziemy zamieszczać kolejne ćwiczenia)

Potrzeba wolności i miłości (ĆD23e)

Trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach.
[Natomiast] trzeba pragnąć i wybierać jedynie to, co nam więcej pomaga do celu, dla którego jesteśmy stworzeni.

To jest podsumowanie Fundamentu życia chrześcijańskiego.To jest istota przyjacielskiej współpracy z Duchem Świętym – we wszystkim widzieć Boga, ciągle pytać się Go okierunek, korzystać ze wszystkiego zgodnie z Jego wolą i przez to z otwartym sercem działać z pełnią Jego mocy w nas. Św. Ignacy pisze, że żeby być dobrym narzędziem
w ręku Pana, trzeba robić dwie rzeczy: pragnąć i wybierać to, co pomaga w osiągnięciu naszego celu miłości (celu miłości, tzn. by Boga chwalić, czcić i Jemu służyć, patrz ĆD23a,b,c).

Pragnąć tego wszystkiego to znaczy mieć takie same pragnienia jak Jezus, myśleć jak On, chcieć tego co On, rozmawiać z Ojcem jak On i tak samo podchodzić do drugiego człowieka. To pragnienie będzie w nas rosło i rozkwitało z czasem, gdy będziemy coraz bardziej poznawać Chrystusa, więcej Go kochać i próbować Go naśladować. Wystarczy że będziemy starali się o miłość do Boga, a Duch Święty sam będzie nas kształtował
na podobieństwo Jezusa, byśmy mogli kontynuować Jego misję w Kościele. Im bardziej pokocham Pana tym bardziej będę pragnął tego, co On. Dlatego jednym naszym skrzydłem do realizowania naszego celu jest miłość.

Drugim skrzydłem jest wolność. Bo żeby wybierać tylko to wszystko, czego chce Pan, musimy być ludźmi obojętnymi. Nie chodzi tu o obojętność kogoś, kto niczym się nie interesuje, ani taką, która fałszywie tłumi wszystkie emocje i uczucia. Nasza wolność wypływa z dojrzałości psychicznej, emocjonalnej i duchowej człowieka. Objawia się
w świadomości i akceptacji siebie, w rozumieniu swoich uczuć, w tym, że zaczynamy kierować się coraz bardziej rozumem niż emocjami. Do takiej wolności wyswobodził nas Chrystus i prowadzi nas do niej m. in. przez uzdrowienie ran z przeszłości, uwolnienie
od nałogów i kajdan złego ducha i przebaczenie tym, którzy nas poranili lub nadal ranią. Dopóki jesteśmy pod silnym wpływem naszych niezrozumiałych i nieuporządkowanych emocji, nie jesteśmy w stanie współpracować z Duchem Świętym. Mają one na nas taki silny wpływ, że paraliżują nas, pchają dokąd nie chcemy, zmuszają nas
do nieracjonalnych decyzji i zaspakajania własnych potrzeb psychicznych.

Trzeba nam więc miłości i wolności, aby Pana Boga chwalić, czcić i Jemu służyć
we wszystkim.

 

Jak sobie poukładać cały świat? (ĆD23d)

Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.
Z tego wynika, że człowiek ma korzystać z nich w całej tej mierze, w jakiej mu one pomagają do jego celu, a znów w całej tej mierze winien się od nich uwalniać, w jakiej mu są przeszkodą do tegoż celu.
I dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach.

Powiedzieliśmy wcześniej, że w życiu chrześcijańskim chodzi o to, żeby zbliżać się do Boga (grube uproszczenie). Po drodze w tej relacji mamy… cały Świat! Pan Bóg dał nam Świat, aby tę relację umożliwić. Bez tego Świata, człowiek nie byłby w stanie odkrywać Boga. Świat zarówno pomaga jak i przeszkadza w spotkaniu Boga.  Warto zauważyć, że nie chodzi o to, żeby tych przeszkód z naszego życia się pozbyć, o nie. One też są dla nas pomocą w budowaniu relacji z Panem i trzeba nam nauczyć się tak ich używać, żeby pomogły nam w osiąganiu naszego celu miłości.

Musimy na początku przyjąć, że nasz ruch w kierunku Boga dzieje się w naszym, rzeczywistym świecie, w którym żyjemy. Nie uda nam się uciec z tej rzeczywistości i spotkać Boga poza nią.  Bóg jest ze mną w moim najprawdziwszym, nieraz prawdziwym aż do bólu, życiu, tzn. w mojej nudnej pracy, dzieciach stwarzających problemy, marudnych członkach rodziny, problemach finansowych, braku czasu, itd. Na drodze między mną a Bogiem jest więc cała stworzona przez Niego rzeczywistość, która gra potężną rolę w moim budowaniu relacji z Nim. Zanim przyjrzymy się jej dokładniej, warto sobie przypomnieć, że wszystko co stworzył Pan było i jest dobre. Zło jedynie polega na nieodpowiednim używaniu rzeczy dobrych.

Podzielmy na początku nasz Świat na trzy sfery:

a)      Świat duchowy  – do tej sfery należy wszystko, co jest wyłącznym i bezpośrednim działaniem Boga lub Jego darem (np. Pismo Święte, objawienia, charyzmaty, dary, proroctwa, wizerunki, dewocjonalia, kult Maryjny, kult Najśw. Serca Jezusa, ruchy i stowarzyszenia, struktury i instytuty zakonne, teologia, Sakramenty, itp.).

b)      Świat naturalny – do tej sfery należy wszystko, co domyślnie kojarzy nam się ze Światem (np. zwierzęta, rośliny, chemia, nauka, technika, wszystkie przedmioty, kultura, muzyka, sztuka, polityka, etyka, literatura, rozrywka, drugi człowiek, praca, czas, projekty, wyzwania, sport, rekreacja, historia, kataklizmy, tragedie, śmierć kogoś, itp.)

c)      Mój Świat – do tej sfery należy wszystko, co dzieje się w moim wnętrzu ale, co warto zauważyć, nie jest mną (np. emocje, uczucia, nastroje, natchnienia, plany, inspiracje, myśli, wspomnienia, pomysły, olśnienia, wiedza, poglądy, tendencje, wyobrażenia, marzenia, dążenia, grzechy, choroby itp.).

To wszystko towarzyszy mi w moim rozwijaniu relacji z Bogiem i otwieraniu się na współpracę z Nim. Jak mówi św. Ignacy, zostało to stworzone po to, aby pomóc mi w osiągnięciu celu, dla którego jestem stworzony. Tu pojawia się problem. Z tego stwierdzenia wynika, że to wszystko może zarówno pomóc mi zbliżyć się do Boga jak i przeszkodzić w tym. Może mnie zbliżać do miłości, a może mnie zamknąć w sobie, w egoizmie. Szczególnie warto to zobaczyć w kontekście wszystkich rzeczy duchowych, które intuicyjnie kojarzymy ze świętościami. One w rzeczywistości nie są, nigdy nie były i nigdy nie będą Bogiem, chyba że sami zaczniemy je tak traktować. One również mogą mnie od Boga oddalać i zamykać w sobie. Zobaczmy:

a)      Świat duchowy: ktoś korzysta z Sakramentu Pokuty co dwa dni. Pytanie, czy to wypływa z doświadczenia miłości czy może z egoistycznego dążenia do oczyszczania siebie, żeby czuć się spokojnie, że jestem bezgrzeszny albo ze zniewolenia w postaci perfekcjonizmu czy nerwicy? Albo ktoś usilnie prosi o Słowo/światło w jakimś momencie swojego życia. Pytanie, czy chce zbliżyć się do Boga, czy wymusić na Nim znak Jego obecności, żeby samemu poczuć się dobrze?

b)      Świat naturalny: słuchamy jakiegoś kaznodziei, który mówi bardzo przekonywająco, więc zaczynamy mu wierzyć. Pytanie, czy to, co mówi, prowadzi mnie do miłości Boga i drugiego człowieka, czy może zamyka mnie na innych? Ktoś nosi na szyi potężny złoty krzyż. Czy chce w ten sposób wyrażać swoją miłość do Jezusa, czy może promować siebie wśród znajomych albo prowokować „niewiernych”?

c)      Mój Świat: pojawia się we mnie myśl, że nie potrafię się modlić. Czy ta myśl prowadzi mnie do większego zaufania Panu, czy może do frustracji, że nie jestem tak doskonały jakbym chciał? Denerwuje mnie zachowanie kogoś, z kim mieszkam – czy staram się go zaakceptować czy nakazuję mu dostosować się do mnie?

 

Ignacy mówi o tym, że trzeba korzystać lub uwalniać się od każdej z tych rzeczy. Korzystać to znaczy wybrać coś, zaakceptować to, uwierzyć czemuś, pójść za czymś, zgodzić się na coś. Natomiast uwalniać się znaczy przeciwnie: rezygnować z czegoś, odrzucać coś, nie dawać wiary.

Fundament II