Cel w trzech krokach: chwalić, czcić, służyć (ĆD 23b)

Św. Ignacy pisze, że celem życia człowieka jest to, abym Pana Boga swego chwalił, czcił i Jemu służył, i tym samym wymienia trzy kroki nawiązywania współpracy z Duchem Świętym.

Zacznijmy od pierwszego – chwalić znaczy mówić komuś jaki on jest (np. jesteś mądry, zaradny, silny itp.). Tak samo wobec Boga – będę Go wychwalał mówiąc Mu jaki On jest, a to jest możliwe tylko wtedy, kiedy faktycznie wiem jaki On jest. I nie chodzi tu o wiedzę książkową, bo każdy z nas mógłby przytoczyć kilkadziesiąt cech Boga, o których przeczytał lub słyszał, ale których sam nigdy nie poznał bezpośrednio u Boga, i co do których nie ma przekonania. Tu chodzi o wiedzę z doświadczenia, gdzie sam osobiście przekonałem się o tym, że Bóg jest „taki i taki”. Tu pojawia się pierwsza rzecz, jaką muszę robić by nawiązać bliską relację z Jezusem – mam Go po prostu poznawać. Czyli przede wszystkim doświadczać Go na modlitwie, odczuwać Jego subtelną obecność, znać Jego słodki głos, zachwycić się Nim, poczuć radość i pokój, jakie daje. Nie mogę chwalić Boga, którego nie znam. Często nie potrafimy chwalić Pana na modlitwie indywidualnej lub wspólnotowej, dlatego że nie poznaliśmy Go albo znamy Go tylko powierzchownie, a głęboko w sercu mamy  Jego fałszywy obraz. Jak mogę chwalić Boga, który jest dla mnie surowym sędzią, obojętnym stwórcą albo złośliwym władcą? Nie da się! Dlatego odczuwamy w sobie naturalny opór. Co prawda mogę się zarzekać, że wierzę w dobroć Boga, ale w głębi serca mieć wobec Niego złość, że wszystko w moim życiu dzieje się źle. Stąd żeby nawiązać relację z Jezusem, nie mówiąc już o współpracy, trzeba zacząć od zapoznania się z Nim.

Drugim krokiem jest oddawanie Bogu czci, podobnie jak okazuje się szacunek rodzicom. Czasem dziecko ma swoje racje i nie zgadza się z rodzicami, jednak ostatecznie ustępuje bo wie (o ile miało okazję się o tym przekonać!), że oni są starsi, mają większe doświadczenie i prawdopodobnie mają rację. Podobnie sprawa wygląda wobec Pana Boga – mamy swoje pomysły, racje, inicjatywy jednak często wszystko idzie zupełnie nie po naszej myśli, wchodzimy w konflikt z Bogiem, nie potrafimy zrozumieć że coś tak niewygodnego może być po Jego myśli. Czcić Pana znaczy więc pozwolić Mu działać
w moim życiu tak, jak On sam chce. Wiąże się to z łaską wielkiego zawierzenia
i zaufania Bogu, który jest mądrzejszy, zna mnie i mnie sam prowadzi. Widzę, że sprawy w moim życiu, rodzinie, pracy przybierają zły obrót, widzę swoje grzechy, słabości, błędy i chociaż nie rozumiem tego wszystkiego i nie chcę, żeby tak się działo, to ufam Jezusowi, że On jest ze mną i prowadzi mnie na pewno do szczęścia. Wierzę Mu,
że On jest mądry, dobry i chce mnie ocalić. I znowu widzimy, że żeby potrafić Panu zaufać muszę Go wcześniej poznać i przekonać się we własnym życiu, że On naprawdę jest opiekuńczy, że nie puszcza mojej ręki i że mogę Mu się zawierzyć. Jeżeli nie próbuję Go poznać – nie będę potrafił Go czcić.

Trzecim, i docelowym, krokiem w relacji, jest służenie Panu, czyli inaczej, upragniona przez nas, współpraca z Nim. Nie jest to służba najemnika za wynagrodzenie, ale hojna praca dwóch bliskich sobie osób. Jak mówił Jezus: Już was nie nazywam sługami,
bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego (J 15, 15).
Służenie Bogu jest przede wszystkim zasłuchaniem się w Ducha Świętego, rozmawianiem z Nim, otwieraniem się na Jego pragnienia, szukaniem Jego woli objawiającej się w świecie, Słowie Bożym
i moich wewnętrznych poruszeniach. Oczywiste jest, że do takiej służby konieczne są poprzednie dwa kroki, czyli zarówno poznanie Boga jak i głębokie zaufanie Mu. Tylko wtedy jestem w stanie dokonywać dobrych decyzji, rozpoznać odpowiednie momenty
i podejmować działania w których sam Duch Święty będzie działał swoją mocą.

Trzeba sobie powiedzieć na początku, że to wszystko jest bardzo trudne i nikt z nas samodzielnie nie da rady wyćwiczyć się we współpracy z Bogiem ani nawiązać z Nim idealnej relacji. Sam św. Ignacy widział, że nie jest łatwo rozpoznawać wolę Boga, dokonywać świętych wyborów czy rozeznawać wewnętrzne poruszenia, dlatego każdą modlitwę i czynność zaczynał krótkim aktem strzelistym: Panie, proszę spraw, abym cały był zwrócony ku większej chwale, czci Twojej i na większą służbę Twoją (ĆD 46). Więcej o tym będzie później. Nasze zbliżanie się do celu, wzrastanie w chwaleniu, oddawaniu czci i służeniu, jest przede wszystkim darem, który Pan Bóg sam nam ofiarował za darmo. On widząc naszą wierność, otwartość i chęć współpracy, sam kształtuje nas
i urabia sobie, byśmy byli dobrym narzędziem w Jego ręku. Można to porównać do opalania się na słońcu – nie wiesz kiedy to się dzieje i sam nic nie robisz, by się opalić – tylko wystawiasz się na działanie promieni. My podobnie – trwamy wiernie na modlitwie
i wyrażamy pragnienie nawiązania relacji z Panem, a On sam nas do siebie pociąga. Bez względu na to, czy modli się łatwiej czy trudniej, obecność Jezusa nas opromienia
i przemienia. Ale trzeba trwać na Słońcu.

Wszystkie trzy etapy mają wspólny mianownik – dbanie o relację z Bogiem, czyli codzienną osobistą modlitwę. Żeby Go chwalić muszę go poznawać, żeby zaufać muszę się przekonać, że jest dobry, żeby współpracować – muszę poznawać Jego wolę i sposób działania. To wszystko odkrywam w moim życiu, gdy podejmuję codzienną modlitwę. Ćwiczenia Duchowe św. Ignacego podają różne metody duchowe, które pomagają ćwiczącemu się  chwalić, czcić i służyć Panu Bogu w swoim życiu.

CD_23b

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *