Ćwiczenie z profilu na fb (studium przypadku)

Jutro pojawią się już konkretne wskazówki co do ułożenia sobie osobistego programu ĆD. Zanim do tego przejdziemy, wrzucam jeszcze przykład odprawienia dowolnego ćwiczenia z facebooka. Może okaże się dla kogoś przydatny.

🙂
Przykład pisany w pierwszej osobie:

W tym tygodniu robię ćwiczenia z zakresu „rozeznawanie duchowe”. Na początku tygodnia byłem na Mszy świętej ofiarując Bogu ten tydzień i prosząc Go o Ducha świętego, żeby uczył mnie rozeznawać duchowo, żeby uczynił mnie wrażliwym na działanie duchów we mnie.

Dziś wybrałem sobie takie ćwiczenie:

156394_276660835821318_1728053730_n

 

Zaplanowałem wcześniej, że odprawię je w drodze powrotnej z pracy (+/- 17:00), wpadnę na 25 minut do kościoła, który jest po drodze (15 minut ćwiczenia plus 10 minut na zapisanie wniosków). Oczywiście mam ze sobą ćwiczenie oraz formularz refleksji.

Wyciszam się zgodnie ze wskazówkami i zaczynam znakiem Krzyża.

Czytam sobie punkt pierwszy, zamykam oczy i zaczynam szukać momentu, gdy ostatnio mi się źle modliło. – Dzisiaj się nie modliłem w ogóle, więc odpada. Na ostatniej Mszy było w miarę fajnie, więc też odpada. O! ćwiczenie z przedwczoraj było ciężkie. Nawet w notatkach sobie zapisałem, że poszło bez sensu, i że Bóg nic mi nie pokazywał. – Próbuję sobie przypomnieć co dokładnie było nie tak, przypominam sobie gdzie wtedy siedziałem, o czym myślałem, co czułem – Robiłem je rano, przed wyjściem do pracy. Siedziałem przed swoim biurkiem, przede mną na biurku leżał konspekt mojej prezentacji, którą miałem wtedy przeprowadzić w pracy. Stresowałem się prezentacją i myślałem o niej. Tak było. Ok, już wszystko wiem. Zostawiam to i patrzę na punkt drugi ćwiczenia.

Ledwo popatrzyłem i już wiem! Oczywiście że stres i zapracowanie! Wracam myślami jeszcze raz i próbuję przypomnieć sobie szczególnie stres i nerwy, i zobaczyć, jak one wpływały na moją modlitwę. Co chwilę patrzyłem na zegarek. Zerkałem na konspekt i myślałem o tym, czy coś jeszcze zmienić. Przypominałem sobie jakimi słowami zacznę prezentację, itp.

Gdy już nic więcej mi do głowy nie przychodzi, przechodzę do punktu ostatniego i zastanawiam się: moja wina czy nie moja? – Hmm… to nie jest jasne. Nie miałem wpływu na to, że miałem powiedzieć prezentację. Chcę się modlić codziennie, czyli również wtedy, kiedy mam inne ważne sprawy. No i nie będę rezygnował z pracy tylko dlatego, żeby się spokojnie modlić! Takie jest moje życie, na to nie mam wpływu. Hmm… czyli mam spróbować zaufać Bogu, że taka rozkojarzona modlitwa też ma sens? Trudno mi w to uwierzyć… Ale z drugiej strony patrzę: pewne rzeczy mogłem ograniczyć. Konspekt mogłem schować do teczki, zegarek ściągnąć z ręki i nastawić minutnik na 15 minut. To by pomogło. Może lepiej by było też zrobić tamto ćwiczenie po powrocie z pracy? Myślę nad tym wszystkim jeszcze trochę.

Całość do tej pory zajęła mi 10 minut. Zostało mi jeszcze 5 minut więc jeszcze raz wracam myślami do analizowanego przykładu i próbuję znaleźć coś więcej. Ostatecznie nic więcej nie znalazłem, ale mocniej sobie to wszystko uświadomiłem. Ostatnie minuty spędzam na rozmowie z Jezusem. Dziękuję Mu za te wszystkie rzeczy, które mi pokazał teraz, na tym ćwiczeniu. Odmawiam Ojcze nasz… i czynię znak Krzyża.

 

Teraz wyciągam długopis i formularz refleksji. Na początek wychodzę z kościoła i siadam sobie na ławce przed kościołem, zgodnie z zaleceniem na formularzu. Przeglądam pytania po kolei:

Pierwsze – jak się czuję po modlitwie? – czuję się zadowolony. Tak. Zadowolenie, lekkość, pozytywne patrzenie w przyszłość. Jakby spadł mi kamień z serca.

Drugie – który punkt był najbardziej owocny? – Najbardziej owocny był trzeci punkt. Zauważyłem dokładnie, w jaki sposób rozbiła się moja ostatnia modlitwa i wiem już, co mogę robić, żeby tego troszkę uniknąć. Poza tym, chyba Pan Bóg trochę mnie przekonało tego, że nawet rozkojarzona modlitwa może mieć sens. Czuję teraz, że jednak nie idzie mi aż tak beznadziejnie, jak myślałem przedwczoraj.

Trzecie – spisz wszystkie inne odkrycia – poza tym odkryłem chyba tylko techniczne rzeczy… Następnym razem odkładam zegarek, a biurko będzie puste. A samo ćwiczenie najlepiej zrobię po pracy.

Chowam formularz i długopis i zadowolony wracam do domu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *