Duchowość indywidualna (ĆD2a)

Jeśli ćwiczący sam przez własne rozważanie i rozumowanie znajdzie coś, co mu lepiej pomaga do zrozumienia lub przeżycia danej historii, czy to dzięki własnemu rozumowaniu, czy też dzięki mocy Bożej oświecającej jego umysł, więcej znajdzie smaku i owocu duchownego, niż gdyby dający mu Ćwiczenia dużo wyjaśniał
i rozwodził się nad znaczeniem danej historii.

Ta wskazówka mówi ćwiczącym, że samo słuchanie pobożnych, doskonałych, przeinteligentnych i najgłębszych nawet treści… niewiele zmienia. Jeżeli chcemy się rozwijać duchowo, to nie możemy stawiać na czytanie tekstów, słuchanie kazań
i konferencji, choć to jest pomocne w pewnym stopniu. Żeby realnie się rozwijać, trzeba samemu ćwiczyć.

Ja sam jestem odpowiedzialny za mój rozwój duchowy, nie ksiądz, nie spowiednik,
nie kierownik duchowy, nie rekolekcjonista. Nikt nie zrobi za mnie roboty ani nie podejmie wysiłku, by coś się zmieniło w moim życiu. To moje życie, moje decyzje, moje szukanie Boga, mój sposób bycia z Panem Bogiem, mój sposób postępowania, moje powołanie. Nikt tego wszystkiego nie odkryje i nie rozwinie za mnie.

Ignacy mówi, że jeżeli ktokolwiek chce wejść na drogę ćwiczeń, musi wziąć odpowiedzialność ze swój rozwój, musi sam dbać o regularność i rzetelność ćwiczeń.
To nie jest droga „masowych rekolekcji” i „nakręcania się na lepsze życie”. To jest droga indywidualnego wzrastania, dostosowanego tylko i wyłącznie do mojej obecnej sytuacji życiowej. Nie każdy na nią wchodzi, bo nie jest kolorowa. To jest druga trudna, w której realnie zmagam się ze swoimi ograniczeniami zamiast słuchać o tym, jak to zmaganie się ze swoimi ograniczeniami jest piękne i chwalebne. Nie ma tu nic epickiego, fantazyjnego ani bajkowego.  Jest wysiłek, planowanie, realne porażki i sukcesy, praktyczne i konkretne kroki, realne doświadczenie Boga słonego, gorzkiego i słodkiego.

CD2_a

3 thoughts on “Duchowość indywidualna (ĆD2a)

  1. Dziś odnalazłam tę stronę, dziś rozeznałam sumienie wg. tradycyjnego rachunku. Jutro rozpocznę drogę, pierwszy krok, z Bożą pomocą…

  2. Dzięki,
    za ten blog, i z radością zagłębiam się w odprawianie ĆD.
    Bo nie można odprawić raz i koniec, trzeba się ćwiczyć :))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *