Etap I: wnętrze.

Ćwiczenia duchowe, obok rozwoju duchowego, są narzędziem pracy nad sobą: rozumienie siebie, kształtowanie charakteru, pozbywanie się wad i tworzenie nawyków, uwalnianie się od zbyt silnego wpływu emocji, rozwijanie swoich umiejętności miękkich (komunikacja, elastyczność, radzenie sobie ze stresem, organizacja czasu i pracy, itp.), dokonywanie wyborów, itd. Te wszystkie dziedziny są dziedzinami wewnętrznymi, dotyczącymi życia wewnętrznego. Przechodząc przez ćwiczenia, człowiek formuje, kształtuje, ćwiczy swoje myślenie, swój stosunek do świata, stosunek do problemów, stosunek do emocji, hierarchię wartości, itd. To są zmiany w życiu wewnętrznym, których nie da się zauważyć inaczej jak po efektach swojego działania. Ćwiczący nie zauważają żadnego „przyrostu masy wewnętrznych mięśni”.

Dlaczego o tym mówię na początku? Bo w tym miejscu otwiera się droga Ćwiczeń i czeka na ćwiczącego pierwsza przeszkoda. Równocześnie pojawiają się pierwsze ćwiczenia, by ją pokonać i zrobić pierwszy krok.  Pierwszą przeszkoda to: Co to jest moje życie wewnętrzne? Przecież ja nic nie czuję! Owszem, jak się mocno wkurzę to czuję złość, a jak mnie boli to czuję ból. Ale teraz, w normalnej codziennej sytuacji? I co to są myśli, uczucia, wartości, nawyki, stosunki, nastawienia, przywiązania, itd? Jak je wszystkie rozróżnić? Pierwszy krok na drodze Ćwiczeń to zanurzenie się w świat mojego wnętrza po to, żeby zacząć zauważać, że on w ogóle istnieje, że dzieje się w nim ogromnie dużo (więcej niż w świecie zewnętrznym) i że to wszystko na mnie wpływa, choć tego nie dostrzegam. Musimy się więc nauczyć zauważać to życie i, co bardzo ważne, nauczyć się skupiać na nim, wsłuchiwać się w nie. Ku temu będą prowadziły nasze pierwsze ćwiczenia.

cd_1_1            cd_1_2           cd_1_3

cd_1_4            cd_1_5           cd_1_6

 

Wasze pytania do I etapu:

Co dokładnie znaczy „odczuwaj”?

W ćwiczeniach używałem zamiennie kilku sformułowań, które mają opisywać tę samą czynność: odczuwanie. Te sformułowania to: „zauważ”, „trwaj w”, „bądź z”, „akceptuj”, „przyjmij”, „skup się na”, „wsłuchaj się w”, „przypatrz się”, „zobacz jak”, „pozwól sobie czuć”, „poświęć czas czemuś”, „poczuj”, „smakuj”. Tego ostatniego określenia – smakowanie – używa św. Ignacy w książeczce Ćwiczeń. Smakować napój lub kęs jakiegoś pokarmu to znaczy skupiać się na tym, żeby wydobyć z niego jak najwięcej smaku i przedłużać trwanie tego smaku w ustach. Dlatego część tych ćwiczeń wprost odwołuje się do spożywania, gdzie najłatwiej jest wejść w logikę tej czynności. To samo działanie, przy pomocy innych zmysłów zewnętrznych i wewnętrznych, chcemy później stosować do wszystkich innych odczuć, wrażeń i uczuć. Pierwsze kroki mają nas nauczyć czynności smakowania, odczuwania.

Wbrew pozorom odczuwanie nie jest proste. Polega ono na biernym trwaniu przy czymś (doznaniu, uczuciu, wspomnieniu, itd.). Kiedy robimy te ćwiczenia z reguły przychodzi do nas taka pokusa (bardzo naturalna), żeby coś robić – no bo ćwiczyć znaczy coś robić. Wtedy zaczynamy działać, czyli, np.: kontrolować oddech, porównywać smak herbaty z czymś innym, myśleć o swoim krwiobiegu, prowadzić dialog w swojej głowie na temat zapachu kawy, analizować, zastanawiać się, szukać rozwiązań, oczekiwać efektu. Takie działania wewnętrzne prowadzimy w sobie na co dzień, takich się nauczyliśmy i takie chcemy teraz wykonywać, podczas ćwiczenia. Ale to nie o to chodzi. Te wszystkie działania są dla nas rozproszeniem, uciekaniem od odczuwania.

Odczuwanie jest zauważaniem, tak jak się zauważa krople deszczu spadające na tafle wody – bez myślenia. Jest trwaniem, tak jak się trwa przy śpiącym chorym – bez słów. Jest akceptowaniem i przyjmowaniem, tak jak ze zrozumieniem akceptuje się chorobę – bez usilnej potrzeby zmiany. Jest skupianiem się, tak jak się skupia na spławiku unoszącym się na wodzie – bez niecierpliwości i potrzeby działania. Jest wsłuchiwaniem się, tak jak się wsłuchuje w śpiew ptaków – bez dodawania niczego od siebie. Jest przypatrywaniem się, tak jak się przypatruje noworodkowi – bez pytania się kim będzie.

Odczuwanie jest faktycznie biernością, nic-nie-robieniem. Dlatego tak trudno nam się go nauczyć i zrozumieć, jak bardzo jest ono potrzebne na drodze rozwoju duchowego i osobistego. Jesteśmy nastawieni na efekt, działanie, osiąganie celów. Tutaj trzeba zacząć od czegoś zgoła przeciwnego. Bądź, trwaj, nie rób nic.

 

Co robić z myślami, które przychodzą?

Jak wspomniałem wyżej, myśli na tym etapie są dla nas rozproszeniami. Nie chcemy analizować, pytać się, odpowiadać, kombinować, szukać, rozwiązywać problemów, dociekać, wspominać, planować. To wszystko jest nieważne, nieistotne i przeszkadza.
Nie chcemy się na nich skupiać.

Nasz umysł jednak działa w taki sposób, że nasze myślenie jest zawsze włączone i naturalnie aktywnie w nas działa. Tacy jesteśmy, tego się nie zmieni. Nie ma nawet co próbować pozbywać się myśli, to ślepa uliczka, która poprowadzi mnie do złości, frustracji i oddali mnie od odczuwania jeszcze bardziej, niż same myśli.
Nie chcemy się ich pozbywać.

Jak mawiają mistrzowie, myśli są jak chmury, które po prostu przepływają przez niebo ,a które patrzymy podczas ćwiczeń duchowych. Pierwszą wskazówka w ich przeżywaniu jest akceptacja: zaakceptuj, że one są, zgódź się na to, że one są i zaakceptuj też to, że Cię rozpraszają, że Cię odciągają od ćwiczenia. Nie przejmuj się tym! Druga wskazówka: po prostu łagodnie, z wyrozumiałością wobec siebie samego, wracaj do tego, co masz odczuwać podczas ćwiczenia. To takie łapanie równowagi stojąc na rozciągniętej linie – przechylasz się raz w lewo raz w prawo ale ciągle wracasz do środka. Wracaj do skupiania się na tym, co jest przedmiotem ćwiczenia. Obie te wskazówki same w sobie są ćwiczeniem i krokami, które musimy na tym etapie robić.

 

Czy te ćwiczenia to modlitwa?

Powyższe ćwiczenia nie są wprost modlitwą. Oczywiście w konsekwencji pomagają w spotkaniu i byciu z Bogiem. Tak jak mamy różne proste ćwiczenia fizyczne, które mogą pomóc w modlitwie: np. krótka gimnastyka pomaga być bardziej rozbudzonym, czy choćby ćwiczenie się by móc dłużej klęczeć czy siedzieć w wyprostowanym kręgosłupem, tak samo te ćwiczenia wewnętrzne pomagają w owocniejszym przeżywaniu modlitwy: rozwijają w nas zdolność do koncentracji, skupienia, wyciszenia, wsłuchania się w swoje serce. Oczywiście można je łączyć z modlitwą, np. w ćwiczeniu z oddechem dołączyć jakiś fragment Pisma świętego, którym się będzie „oddychało”, powtarzając go w sercu razem z wdechem i wydechem. Można też je praktykować tuż przed modlitwą, żeby lepiej się skupić i wejść w modlitwę.

3 przemyślenia nt. „Etap I: wnętrze.

  1. Dziękuję za kolejną porcję ćwiczeń. Mam tylko małą uwagę – po kliknięciu w miniaturę karty pt. „Nastrój” otwiera się „Smak” (pod „smakiem” jest też „smak”). Jakby można było to poprawić…
    Dziękuję i pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *