Jak sobie poukładać cały świat? (ĆD23d)

Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.
Z tego wynika, że człowiek ma korzystać z nich w całej tej mierze, w jakiej mu one pomagają do jego celu, a znów w całej tej mierze winien się od nich uwalniać, w jakiej mu są przeszkodą do tegoż celu.
I dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach.

Powiedzieliśmy wcześniej, że w życiu chrześcijańskim chodzi o to, żeby zbliżać się do Boga (grube uproszczenie). Po drodze w tej relacji mamy… cały Świat! Pan Bóg dał nam Świat, aby tę relację umożliwić. Bez tego Świata, człowiek nie byłby w stanie odkrywać Boga. Świat zarówno pomaga jak i przeszkadza w spotkaniu Boga.  Warto zauważyć, że nie chodzi o to, żeby tych przeszkód z naszego życia się pozbyć, o nie. One też są dla nas pomocą w budowaniu relacji z Panem i trzeba nam nauczyć się tak ich używać, żeby pomogły nam w osiąganiu naszego celu miłości.

Musimy na początku przyjąć, że nasz ruch w kierunku Boga dzieje się w naszym, rzeczywistym świecie, w którym żyjemy. Nie uda nam się uciec z tej rzeczywistości i spotkać Boga poza nią.  Bóg jest ze mną w moim najprawdziwszym, nieraz prawdziwym aż do bólu, życiu, tzn. w mojej nudnej pracy, dzieciach stwarzających problemy, marudnych członkach rodziny, problemach finansowych, braku czasu, itd. Na drodze między mną a Bogiem jest więc cała stworzona przez Niego rzeczywistość, która gra potężną rolę w moim budowaniu relacji z Nim. Zanim przyjrzymy się jej dokładniej, warto sobie przypomnieć, że wszystko co stworzył Pan było i jest dobre. Zło jedynie polega na nieodpowiednim używaniu rzeczy dobrych.

Podzielmy na początku nasz Świat na trzy sfery:

a)      Świat duchowy  – do tej sfery należy wszystko, co jest wyłącznym i bezpośrednim działaniem Boga lub Jego darem (np. Pismo Święte, objawienia, charyzmaty, dary, proroctwa, wizerunki, dewocjonalia, kult Maryjny, kult Najśw. Serca Jezusa, ruchy i stowarzyszenia, struktury i instytuty zakonne, teologia, Sakramenty, itp.).

b)      Świat naturalny – do tej sfery należy wszystko, co domyślnie kojarzy nam się ze Światem (np. zwierzęta, rośliny, chemia, nauka, technika, wszystkie przedmioty, kultura, muzyka, sztuka, polityka, etyka, literatura, rozrywka, drugi człowiek, praca, czas, projekty, wyzwania, sport, rekreacja, historia, kataklizmy, tragedie, śmierć kogoś, itp.)

c)      Mój Świat – do tej sfery należy wszystko, co dzieje się w moim wnętrzu ale, co warto zauważyć, nie jest mną (np. emocje, uczucia, nastroje, natchnienia, plany, inspiracje, myśli, wspomnienia, pomysły, olśnienia, wiedza, poglądy, tendencje, wyobrażenia, marzenia, dążenia, grzechy, choroby itp.).

To wszystko towarzyszy mi w moim rozwijaniu relacji z Bogiem i otwieraniu się na współpracę z Nim. Jak mówi św. Ignacy, zostało to stworzone po to, aby pomóc mi w osiągnięciu celu, dla którego jestem stworzony. Tu pojawia się problem. Z tego stwierdzenia wynika, że to wszystko może zarówno pomóc mi zbliżyć się do Boga jak i przeszkodzić w tym. Może mnie zbliżać do miłości, a może mnie zamknąć w sobie, w egoizmie. Szczególnie warto to zobaczyć w kontekście wszystkich rzeczy duchowych, które intuicyjnie kojarzymy ze świętościami. One w rzeczywistości nie są, nigdy nie były i nigdy nie będą Bogiem, chyba że sami zaczniemy je tak traktować. One również mogą mnie od Boga oddalać i zamykać w sobie. Zobaczmy:

a)      Świat duchowy: ktoś korzysta z Sakramentu Pokuty co dwa dni. Pytanie, czy to wypływa z doświadczenia miłości czy może z egoistycznego dążenia do oczyszczania siebie, żeby czuć się spokojnie, że jestem bezgrzeszny albo ze zniewolenia w postaci perfekcjonizmu czy nerwicy? Albo ktoś usilnie prosi o Słowo/światło w jakimś momencie swojego życia. Pytanie, czy chce zbliżyć się do Boga, czy wymusić na Nim znak Jego obecności, żeby samemu poczuć się dobrze?

b)      Świat naturalny: słuchamy jakiegoś kaznodziei, który mówi bardzo przekonywająco, więc zaczynamy mu wierzyć. Pytanie, czy to, co mówi, prowadzi mnie do miłości Boga i drugiego człowieka, czy może zamyka mnie na innych? Ktoś nosi na szyi potężny złoty krzyż. Czy chce w ten sposób wyrażać swoją miłość do Jezusa, czy może promować siebie wśród znajomych albo prowokować „niewiernych”?

c)      Mój Świat: pojawia się we mnie myśl, że nie potrafię się modlić. Czy ta myśl prowadzi mnie do większego zaufania Panu, czy może do frustracji, że nie jestem tak doskonały jakbym chciał? Denerwuje mnie zachowanie kogoś, z kim mieszkam – czy staram się go zaakceptować czy nakazuję mu dostosować się do mnie?

 

Ignacy mówi o tym, że trzeba korzystać lub uwalniać się od każdej z tych rzeczy. Korzystać to znaczy wybrać coś, zaakceptować to, uwierzyć czemuś, pójść za czymś, zgodzić się na coś. Natomiast uwalniać się znaczy przeciwnie: rezygnować z czegoś, odrzucać coś, nie dawać wiary.

Fundament II

2 thoughts on “Jak sobie poukładać cały świat? (ĆD23d)

  1. Bardzo dziękuję za Fundament życia chrześcijańskiego.
    Jestem wdzięczna Bogu za te wskazówki do ćwiczeń duchowych, że trafiłam na tą stronę internetową.

  2. Mam zamiar wydrukowac te wskazówki i podrzucic pewnemu opornemu młodemu człowiekowi (jak mu dam link, to nie zajrzy, a jak sie papier będzie poniewierał po domu – to moze spojrzy). Obawiam sie, ze w druku te dwie tabelki fundamentu nie beda czytelne. Innym, nieopornym znajomym tez przekaze:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *