Milczenie, odosobnienie… po co? (ĆD20b)

Z takiego odosobnienia płyną trzy główne korzyści obok wielu innych:

Pierwsza: Odłączając się od wielu przyjaciół, znajomych i od wielu zajęć nie [zawsze] dobrze uporządkowanych, i czyniąc to w tym celu, aby służyć Panu Bogu naszemu i chwalić go, niemałą ma zasługę w oczach jego Boskiego Majestatu.

Druga: Będąc tak odosobnionym i mając umysł nie zaprzątnięty wieloma sprawami, lecz całe swe staranie kierując ku jednej tylko sprawie, a mianowicie ku służbie swemu Stwórcy i ku postępowi swej duszy, swobodniej posługuje się swymi władzami naturalnymi do szukania pilnie tego, czego tak bardzo pragnie.

Trzecia: Im bardziej dusza nasza jest samotna i odosobniona, tym bardziej staje się sposobna do tego, by się przybliżyć do Stwórcy i Pana swego i dosięgnąć go. A im bardziej tak go dosięga, tym bardziej usposabia się do przyjmowania łask i darów od jego Boskiej i najwyższej Dobroci.

Jeżeli podejmiesz się ćwiczeń w domu rekolekcyjnym, to zaproponują Ci na czas ćwiczeń kilka tajemniczych warunków, które mają Ci pomóc w ich odprawieniu, m. in.: całkowite milczenie, odosobnienie, wyłączenie telefonu, odstawienie muzyki, gazet, Internetu, literatury pięknej, filmów, itp. Pytanie – po co?

Ignacy daje trzy odpowiedzi:

1. Pamiętajmy, że celem ćwiczeń jest uwalnianie się od nieuporządkowanych przywiązań. Tym, co najbardziej nas wiąże są wszystkie drobne rzeczy, z którymi „spędzamy” naszą codzienność. Samo podjęcie takich „szklarnianych” warunków jest ćwiczeniem duchowym które od razu 1) pokazuje nam wyraźnie, co jest w nas najbardziej nieuporządkowane i 2) pomaga nam nabrać do tego dystansu. Takie ćwiczenie siebie jest także moim wyrazem miłości Boga. Dlaczego? Bo najbardziej będę kochał Boga będąc człowiekiem wolnym (o czym będzie za kilka dni), każde więc działanie w kierunku stawania się wolnym, czyli odcinania zniewoleń, jest właśnie kierunkiem ku większej miłości Boga.

2. Druga odpowiedź wyraża się w innych słowach Ignacego: „Ten robi najwięcej, kto robi dobrze jedną rzecz”. Przenosząc na grunt naszych rekolekcji, jeżeli chcę najbardziej i najowocniej skorzystać z ćwiczeń, muszę zupełnie zostawić wszystko na boku. Wtedy skupię się całkowicie na swoim wewnętrznym rozwoju i skorzystam z tego najwięcej. Ignacy już wcześniej wspomniał o wchodzeniu w głąb siebie.

3. Człowiek nie potrafi żyć w środowisku zupełnie odizolowanym, bez niczego. Wtedy by zwariował. Kiedy wchodzę w rekolekcje w milczeniu, wszystkie moje relacje nagle się urywają (relacje do ludzi, z którymi żyję, do ludzi, z którymi mailuję, relacje do mojej firmy, planów, facebooka, do ulubionych miejsc, filmów, itd.). W takiej nagłej pustce człowiek szuka czegoś, w co mógłby zainwestować całą tę uwagę, zainteresowanie i zaangażowanie. A jedynym „czymś” jest tutaj… Bóg! Tym samym człowiek nagle całym sobą angażuje się w relację i przywiązanie do Boga.

To bardzo wyjątkowe warunki.

CD_20

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *