Wskazówka IV: jak jest źle to i tak jest dobrze (ĆD7)

Jeśli dający Ćwiczenia zauważy, że odprawiający je doznaje strapienia i pokus, niech nie będzie wobec niego twardy i szorstki, ale miły i łagodny, dodając mu otuchy i sił do dalszego postępu; niech też odkrywa przed nim podstępy nieprzyjaciela natury ludzkiej i niech go tak usposabia, by się przygotował
na przyjęcie zbliżającego się pocieszenia.

To bardzo pocieszająca wskazówka. Nie da się „źle” przeżyć Ćwiczeń (no chyba, że się je świadomie zaniedbuje, jak to było wspomniane w numerze ĆD6). Jeżeli podczas Ćwiczeń doznajemy bardzo trudnych przeżyć, dręczą nas głupie myśli i wątpliwości, boimy się lub mamy ochotę rzucić krzesłem i dać sobie z tym wszystkim spokój, to znaczy że Bóg w nas działa. A im bardziej to przeżywamy, tym bardziej Bóg w nas działa.

Spróbujmy się przekonać do tego, chociaż w takich momentach to jest bardzo trudne, że przyjście Pana Boga do naszego serca musi się wiązać z rewolucją, która objawia się na różne sposoby (bynajmniej nie pokojowo). Bóg przychodzi i przecina więzy, które niewolą, dotyka ran, które ropieją, chce uwolnić nas od kłamstw, w które wierzymy, chce nam udowodnić, że jest innym Bogiem, niż Go widzimy, itd. To wszystko boli i łączy się z trudnymi emocjami.  Do tego dochodzi realny aspekt walki duchowej. Zły duch dorzuca wtedy do tego wszystkiego swoje trzy grosze i powtarza różne głupoty w stylu „nie dasz rady, jesteś kiepski, Bóg się obraził.” Św. Ignacy podaje później wskazówki, w jaki sposób sobie z tym radzić. Ale tutaj wspomina już na początku: keep calm and accept it (uspokój się i przyjmij to), tak po prostu będzie i to jest dobre. Dlaczego dobre? Bo przecież o to właśnie chodzi, żeby Bóg przyszedł i nas poprostował. Głowa do góry i nie dajmy się zgasić!

CD_7

3 thoughts on “Wskazówka IV: jak jest źle to i tak jest dobrze (ĆD7)

  1. Dotąd nie wiedziałem, że święty Ignacy Loyola znał dobrze język angielski. A obraz Pana Boga w Ćwiczeniach jest jednak raczej inny: jest to bardzo dobry i zawsze uśmiechnięty Ojciec, który okazuje niezwykle serdeczną miłość nawet wtedy, kiedy czegoś wymaga i za coś karze. Więzy grzechu bardzo rzadko gwałtownie rozcina, zazwyczaj delikatnie je rozwiązuje. I taka jest myśl świętego Ignacego, tak też powinien postępować kierownik w myśl komentowanego ĆD [7].

    1. Zgadzam się całkowicie, że taki jest Bóg ĆD. Możliwe, że w tym wpisie nieopatrznie nakreśliłem inny obraz Boga, choć oczywiście nie miałem takiego zamiaru. Nie opisuję tutaj samego Boga tylko przeżycia, jakich doświadcza rekolektant. Z własnego doświadczenia i doświadczenia wielu rekolektantów wiem, że często te przeżycia wcale nie są delikatne i łagodne. O tym sam pisze św. Ignacy choćby w numerze ĆD335 – jeżeli jakaś sfera mojej duszy jest egoistyczna i odwrócona od Boga, wtedy wchodzi On z hałasem. To nie znaczy, że Bóg jest niszczącym gniewnym panem, tylko problem jest w mojej nieuporządkowanej uczuciowości. On przychodzi kochający, a ja nie chcę Go kochającego. I jest niemiło (mówiąc bardzo ogólnie). Porządkowanie wymaga przestawienia, przesunięcia, czasem wstrząsu. Ale o tym jeszcze kiedyś 😉 pozdrawiam i dzięki za komentarz!

  2. Oczyszczenie – bez fajerwerków, zaśnięć w Duchu, cudownych uzdrowień. Ból zwyczajności , jeszcze ukryty w izdebce… Można się przerazić… Chyba to co najtrudniejsze dla mnie to lęk i niepewność, że tak prowadzi Bóg. Raczej pojawia się poczucie winy, że coś nie tak znowu że mną…dookoła ludzie chodzą po wodzie, mają wiarę, a ja… Dzięki za tego posta podnoszących na duchu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *