Wskazówka IX: Spokojnie, spokojnie! (ĆD14)

Gdy odprawiający Ćwiczenia postępuje naprzód w stanie pocieszenia i z wielkim zapałem, niech się strzeże, żeby nie czynił jakiejś obietnicy czy też jakiegoś ślubu, sposób nierozważny i pochopny. I im bardziej wie, że jest człowiekiem o niestałym usposobieniu, tym bardziej winien się strzec. Bo aczkolwiek słusznie mógłby ktoś myśleć o wstąpieniu do zakonu, gdzie składa się śluby posłuszeństwa, ubóstwa i czystości, i choć bardziej zasługujący jest czyn dobry wykonany na mocy ślubu niż bez ślubu, to jednak trzeba bardzo brać w rachubę osobiste warunki i przymioty [odprawiającego Ćwiczenia], a także rozważyć, ile może on znaleźć pomocy i ile napotkać przeszkód w wypełnieniu tego, co chciałby przyrzec lub ślubować.

Totalna przeciwwaga do poprzedniej wskazówki. Jak jest ciężko: wymagaj od siebie więcej. Jak Cię niesie do działania: wyluzuj i wyhamuj troszkę. Po co taki „duchowy masochizm”, skoro i tak nie za często nas pozytywnie niesie?

Oba kierunki „jest ciężko” i „niesie do działania” są oparte na emocjach. To znaczy, że dziś są, a jutro ich nie ma. Jeżeli pójdę za jakimiś silnymi pozytywnymi emocjami, mogę się wkręcić w coś, czemu po prostu nie będę w stanie sprostać i pogrążę się jeszcze bardziej. Nie mówiąc już o tym, że pozytywne emocje nie muszą pochodzić od Ducha Świętego. Zły duch lubi wkradać się w emocje, korzystając z ich silnego działania, i pociągnąć nas w jakąś głupią stronę. Ćwiczenia duchowe mają nam pomóc zdystansować się do naszych emocji, zarówno pozytywnych jak i trudnych. Dzięki temu będziemy w stanie kierować się rozumem, trzeźwo rozeznawać duchowo i wybierać to, czego chce od nas Bóg a nie nasze emocje.

Przykład nieszczęśliwego pójścia za pozytywnym natchnieniem:

  1. Zrobiłem trzy ćwiczenia w trzy dni pod rząd. Jestem zachwycony, bo nigdy nie byłem człowiekiem systematycznym a tutaj taki sukces!
  2. Zdecydowałem się pójść za ciosem i wydłużyć sobie ćwiczenia z 30 minut na 60 minut dziennie.
  3. Pierwszego dnia siadłem do ćwiczeń ale nagle nic mi nie idzie, a zaplanowałem 60 minut. Więc strasznie się męczę przez 60 minut.
  4. Drugiego dnia mój stan duchowy jest osłabiony, już nie jestem w zachwycie. Wczorajsze trudne doświadczenie trwające 60 minut osłabiło mnie i zniechęciło. Nie mam dziś motywacji by ćwiczyć. Nie potrafię znaleźć czasu i nie ćwiczę.
  5. Trzeciego dnia dobija mnie poczucie porażki, okazało się, że nie daję rady, nie potrafię. Zniechęcam się jeszcze bardziej. Nie ćwiczę.
  6. W efekcie straciłem okazję do rozwoju.

 

Przykład nie jest abstrakcyjny, stoi solidnie na doświadczeniu, chociaż liczby i okoliczności są pozmieniane. Sekret polega na tym, żeby dobrze ustawić sobie poprzeczkę rozwoju duchowego: nie za wysoko i nie za nisko oraz żeby nie zmieniać tej poprzeczki pod wpływem emocji.

CD_14

1 thought on “Wskazówka IX: Spokojnie, spokojnie! (ĆD14)

  1. Hmmm, temat – „pocieszenia, pociech duchowych”. Sprawa jest troszkę złożona, bo jest oczywistością, że ten kto dobrze ćwiczy, będzie miał takie i będą one z różnym natężeniem dotykać ćwiczącego. Miałem bardzo dużo pociech, również takich o których mówił Ignacy, czyli po prostu „lałem łzy ile wejdzie” :-). To dodawało mi „sił i odwagi” i oczyszczało i był to taki namacalny znak, że jestem dotykany przez Boga. Jednak na II tyg. zaczął się pojawiać problem, bo te pociechy powodowały również pewien niepokój, niepokoje. No właśnie, bo na II tyg. nie ma mowy o strapieniu ale o pocieszeniu duchowym i tutaj często występuje sytuacja tzw. „kuszeń pod pozorem dobra”, a więc pociechy (z pewnością też łzy) daje duch zły. W takim stanie nie można podejmować decyzji, ale trzeba się mocno zastanowić nad tym co chcę robić ? Powiem szczerze było mi trudno, ale jakoś po II tyg. zostałem misjonarzem internetowym. Ufam, że było to natchnienie od ducha dobrego, ale i tutaj jakoś wkradał się duch zły. Zacząłem przesadzać w tym moim „misjonarstwie”. Ano właśnie, musiałem przystopować, ale stało się to dopiero na III tygodniu. Ufff, III tydzień, to był przełom, ale o tym innym razem :-).
    Pozdrawiam ojca – misjonarz :-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *