Wskazówka X: Główny kierunek (proste ćwiczenie na wstęp) (ĆD16)

O tym, co już było wyżej wspomniane. tj. żeby Stwórca i Pan działał pewniej
w swoim stworzeniu. Otóż gdyby taka dusza miała nieuporządkowane przywiązanie i skłonność do jakiejś rzeczy, bardzo jej jest pożyteczne, aby
ze wszystkich sił naginała się ku temu, co jest przeciwne temu jej złemu przywiązaniu. Np. gdy dusza kierując się przywiązaniem chce szukać i zdobyć jakiś urząd lub beneficjum nie dla czci i chwały Boga, Pana naszego, i nie dla dobra duchownego dusz, ale dla własnych swych korzyści i zysków doczesnych, powinna wtedy pragnąć rzeczy temu wręcz przeciwnych; niech usiłuje
w modlitwie i w innych ćwiczeniach duchowych prosić Boga, Pana naszego, właśnie o to, co jest przeciwne, a mianowicie żeby nie pragnęła takiego urzędu czy beneficjum, ani żadnej innej rzeczy, chyba że Boski Majestat, wprowadzając ład w jej pragnienia, odmieni jej pierwsze uczucia tak, żeby jedyną racją pragnienia lub posiadania tej czy innej rzeczy była wyłącznie służba, cześć
i chwała jego Boskiego Majestatu.

 

Właściwie to już w szesnastej uwadze Ignacy proponuje proste, bardzo ogólne ćwiczenie, pokazujące ogólną dynamikę wewnętrznego porządkowania swoich uczuć. Porządkuję siebie po to, żeby Bóg mógł we mnie swobodniej działać. Gdy uporządkuję swoje uczucia, zacznę słyszeć Jego głos, o czym wspomniane było w ĆD15, i będę w stanie swobodnie z nim współpracować. Ćwiczenie polega na dwóch prostych krokach.

1)      Zlokalizuj nieuporządkowane przywiązanie – czyli wyłap w minionym dniu coś, co dominuje Twoje myślenie i sprawia, że bezmyślnie podejmujesz jakieś działanie. Sprawa nie jest taka prosta, bo te przywiązania są bardzo ukryte przed nami. Samo szukanie, odnajdywanie i nazywanie tych przywiązań już jest porządnym ćwiczeniem! Mówię poważnie. Jeżeli uda Ci się dostrzec jakieś przywiązanie to pogratuluj sobie spostrzegawczości i dziękuj Bogu na modlitwie przez tydzień, że Ci to pokazał. Przykłady?
Mogę być przywiązany (tzn. chcieć, szukać, zdobywać) m. in. do:

Wobec drugiego człowieka:
– czyjegoś uznania;
– czyjegoś dobrego słowa, ciepła;
– czyjejś uwagi;
– czyjegoś wsparcia;
– czyjejś obecności;
– czyjejś życzliwości;

Wobec Boga:
– pozytywnych doznań na modlitwie;
– doświadczeń Boga z przeszłości;
– wymarzonych działań Boga w moim życiu;

Wobec siebie samego:
– świętego spokoju;
– doskonałości i perfekcji w mojej pracy;
– nienaganności;
– ciągłej pracy, wysiłku, działania;
– bezpieczeństwa;
– pozytywnych uczuć;
– sukcesów;
– poglądów;
– schematów myślowych;
– zdrowia;
– poczucia bycia kimś ważnym, z kim inni się liczą;
– umiejętności;
– wiedzy;

Wobec wszystkich innych rzeczy:
– tych, które mam;
– tych, których nie mam;
– pozycji społecznej;
– kariery;
– osiągnięć;
– form i praktyk religijnych;
– itd.

Rozwinę kilka przykładów:

– Tak bardzo zależy mi na uznaniu pewnej osoby X, że jestem w stanie wykończyć siebie zdrowotnie, żeby tylko osoba X była ze mnie zadowolona.
– Tak bardzo zależy mi na doświadczeniu Boga, jakie przeżyłem pięć lat temu grając na gitarze, że teraz ciągle gram na gitarze i próbuję w sobie to doświadczenie wyprodukować (nie rozwijając się w moim życiu duchowym).
– Tak bardzo potrzebuję czuć się bezpieczny, że całe życie mieszkam z rodzicami, na ich utrzymaniu, nie biorąc życia w swoje ręce.
– Tak bardzo zależy mi na kolejnych osiągnięciach, że zaniedbuję relacje z moimi przyjaciółmi.

2)      Proś o coś całkowicie przeciwnego – czyli świadomie sprzeciw się temu przywiązaniu. Jeżeli widzisz, że jesteś zniewolony przez szukanie uznania osoby X – zacznij działać w taki sposób, jakbyś miał tę osobę całkowicie „gdzieś”.  Tak jest. Zmuszamy się do czegoś zupełnie przeciwnego, nawet jeżeli to jest chore i nieładne. Dlaczego? Bo to moje przywiązanie jest równie chore i nieładne. Przeginam całą sytuację przesadnie w drugą stronę, żeby w efekcie osiągnąć zdrowy balans. Nie ma co się bać przegięcia w drugą stronę. Jeżeli przegniesz w drugą stronę za bardzo, a dalej ćwiczysz, to szybko to zauważysz i się nawrócisz. Przywiązania są nawykami, zachowaniami formowanymi przez lata. Pojedyncze przegięcie w drugą stronę nic nie zmieni. To będzie ciągłe ćwiczenie w przeginaniu się w przeciwną stronę. Ok. Ale jak to robić?
Nastawiać się przeciw, tzn:
wytłumacz sobie racjonalnie, że to jest przywiązanie nieuporządkowane (chore);
proś Boga o coś zupełnie przeciwnego (czyli zamiast zaszczytów proś o upokorzenie);
rób coś zupełnie przeciwnego (np. jeżeli niewoli Cię nieuporządkowane poczucie winy, że marnujesz czas, to nie pracuj dłużej, ale na przekór temu zrób sobie godzinę wolnego).

CD_16

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *